W sobotę Ryjek poczuł się nieco lepiej zaczął się powoli przemieszczać w swoim "domku". Nadal ogrzewałam go termoforem. Po południu maluch uwił sobie "gniazdko" z przyniesionych przez nas liści i podartego papieru(narazie nie wolno dawać mu sianka :( ). Mama napisała maila do ośrodka opiekującego się jeżami. Ciekawe czy Ryjek u nas zostanie?!
Wieczorem Ryjek wypił trochę wody(sama widziałam). W nocy zjadł całą porcję(oczywiście odpowiednią dla jeża) surowej, drobno posiekanej wołowiny! Byłam zadowolona. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz